Od czego zacząć dbanie o swoje finanse?

Obyć żył w ciekawych czasach, brzmi jedno ze starych… przekleństw. Nie ma się co czarować, właśnie w takich przyszło nam żyć. A ciekawe czasy to nie moment na rozrzutność czy brak refleksji o przyszłości, to taki okres, gdy musimy wyjątkowo starannie zastanowić się nad swoją przyszłością i zadbać o sprawy finansowe. Jak się za to zabrać?


Będziesz bogaty czy biedny?


Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, w jaki sposób żyjesz? To bardzo ciekawe, bo oszczędności, a co za tym idzie i pieniędzy nie mają tak samo ci, którzy zarabiają dwa tysiące, jak i ci, którzy zarabiają dwadzieścia tysięcy. Nie chodzi bowiem o to, ile zarabiasz, ale ile wydajesz i ile twoich dochodów udaje ci się odłożyć. Niestety, zbyt często jest tak, że im więcej zarabiamy, tym więcej wydajemy. To nic innego, jak inflacja kosztów życia, którą inaczej można określić, jako apetyt rośnie w miarę jedzenia. Proste, zaczynamy więcej zarabiać, a więc i więcej wydawać, a to sprawia, że tak naprawdę truchtamy w miejscu, bo nasz majątek w żaden sposób nie rośnie.


Zwiększaj dochody, ale trzymaj stałe koszty


To wcale nie jest łatwe, bo tak naprawdę zbyt często przeszkadzają nam stereotypy i … znajomi. Zbyt często wikłamy się w sytuację, w której zarabiamy bardzo dużo, ale też wydaje nam się, że musimy żyć na wysokim poziomie. Oczywiste jest dla nas, że nasze dzieci muszą chodzić do prywatnych szkół, naszym obowiązkiem jest mieszkanie w apartamencie i utrzymywanie sprzątaczki. Tylko czy to naprawdę potrzebne? Do tego dochodzi kwestia naszych przyjaciół. Jeśli obracamy się w określonym towarzystwie, mamy wrażenie, że powinniśmy jadać w drogich restauracjach i wypoczywać w kosztownych hotelach. Tylko, czy to naprawdę daje nam komfort, czy tylko gonimy królika? Pora na poważne przemyślenie, o co tak naprawdę chodzi nam w życiu.


Oszczędzanie to sport zespołowy


W życiu także tym finansowym jest kilka rzeczy, które można zrobić źle. To choćby dobór niewłaściwego partnera życiowego. Kiedyś ludzie nazywali to mezaliansem i definiowali w ten sposób połączenie majątków. Dziś to raczej kwestia doboru podobnego do nas partnera, który ma takie same oczekiwania finansowe, cele i marzenia. Nie ad się dojść do porozumienia, jeśli jedno z partnerów jest rozrzutne, a drugie skrupulatnie liczy każdą złotówkę. Każdy z nas musi się cechować określona dyscypliną finansową, bo racjonalne planowanie wydatków, wymaga od nas pewnych wyrzeczeń. Może to być codzienna kawa w mieście, może to być kolacja w drogiej restauracji, a może kolejna torebka do niepotrzebnej kolekcji. Tylko łatwiej robi się to razem niż w pojedynkę. Ach i jeszcze jedno, tu właśnie przebiega cienka granica między byciem człowiekiem oszczędnym i racjonalnie planującym swoje wydatki a zwykłym, upierdliwym skąpcem, który zadręcza wszystkich myśleniem o każdej wydanej złotówce.


Dobry początek, budżet domowy


Zwykle nie zdajemy sobie sprawy z siły budżetu domowego, bo zwyczajnie nie rozumiemy, o co w tym chodzi. To najprostsze narzędzie do prowadzenia domowych finansów, tylko nie mamy ochoty zabrać się za nie, bo wydaje nam się, że to żmudne liczenie paragonów, sumowanie wszystkiego w arkuszach, ot nuda i trudny czas z kalkulatorem w ręku. Tylko w budżecie nie o to chodzi. Budżet to spisanie naszych dochodów i pokazanie pieniądzom kierunku, w którym mają zmierzać. Innymi słowy, określenie, ile planujemy wydać na rozrywkę, na przyjemności, ale też na koszty utrzymania domu i jedzenia. Innymi słowy, postawienie sobie twardych blokad pomiędzy tym, co jest zachcianką, a co koniecznością życiową. To podstawa racjonalnego zarządzania finansami osobistymi.