Inwestowanie w… metale szlachetne. Czy to ma sens?

Niespokojne czasy rządzą się swoimi prawami, a trzeba przyznać, że ostatnio mamy do czynienia z wyjątkowym okresem, który zapewne zapisze się w dziejach: pandemia, po niej wojna na Ukrainie i niespotykana lojalność całego świata, który zjednoczył się przeciwko Rosji. Tylko te wydarzenia budzą niepokój, a nawet strach. Przede wszystkim przed tym, że za moment zostaniemy z niczym. Może pora odwrócić się od papierowego pieniądza i zainteresować szlachetnymi kruszcami?


Złoto, piękny ideał


Nie ma tu miejsca na nadmiar filozofii, złoto to złoto, mawiały nasze babki i prababki, które doskonale pamiętały magiczną siłę tkwiącą w złotej „śwince”. Pięciorublówki wybijane za czasów cara Mikołaja II, czyli na przełomie XIX i XX wieku, powszechnie nazywano świnką z dwóch powodów: ich wartość odpowiadała cenie dorodnego prosiaka, a na monecie widniała podobizna znienawidzonego cara. Wykonane były ze złota, a dzięki temu ich wartość była trwała. W trudnym czasie pierwszej i drugiej wojny niejednemu uratowały życie… Może czas przypomnieć sobie o ich sile?


Współczesne monety inwestycyjne


Czasy świnki odeszły już w niepamięć, ale nie znaczy to, że dziś nie wyrabia się złotych monet. Tyle że, to monety czysto inwestycyjne, które nie występują w tzw. zwykłym obiegu, choć część z nich ma wartość płatniczą. Najpopularniejsze ważą jedną uncję trojańską tj. nieco ponad 31 gram. Rzecz jasna w sprzedaży znajdziemy i mniejsze monety, ale zwykle ich zakup jest nieco mniej opłacalny, zwłaszcza gdy myślimy o późniejszej odsprzedaży. Przy zakupie warto stawiać na popularność: znane monety prościej sprzedać i trudniej podrobić, dlatego warto kupić afrykańskie Krugerrandy, wiedeńskie Filharmoniki, australijskie Kangury czy amerykańskie Orły. Nawet Polska ma swoją monetę inwestycyjną i jest nią Orzeł bielik.


A może platyna?


To zdecydowanie rzadszy metal od złota, bo naprawdę na ziemi jest go niewiele, a jego cechą charakterystyczna jest miękkość, która sprawia, że w wyrobach biżuteryjnych raczej trudno o idealnie czystą platynę. Za to do sprzedaży inwestorskiej trafiają monety z tego szlachetnego kruszcu, które zazwyczaj kupowane są jako uzupełnienie kolekcji złotych wyrobów. Na uwagę zasługuję wiedeński Filharmonik z platyny i to nie tylko z powodu pięknego, wręcz biżuteryjnego wykonania. Bez platyny nie może się obejść motoryzacja i branża medyczna, bo metal ten wykorzystywany jest między innymi w leczeniu nowotworów. Kto wie, czy w trudnych latach nie uda się go korzystnie sprzedać właśnie tym, którzy będą ratować cywilizację?


Srebro. Zalety i tylko zalety


To naprawdę świetna inwestycja i to z kilku powodów. Pierwsza zaleta to bardzo niski próg wejścia, bo srebro jest zwyczajnie tańsze niż złoto czy platyna. Druga zaleta to fakt, że proporcja ceny w stosunku do złota jest bardzo niska: srebro jest tańsze około osiemdziesiąt razy niż złoto, a tymczasem na ziemi jest go tylko dziesięć razy więcej. To oczywiste, że proporcja ceny powinna być zupełnie inna i tak zresztą było, jeszcze w latach 70. XX wieku. Być może już niedługo wrócimy do tej proporcji. Srebro to także monety i to i te dawne, które niegdyś były środkiem płatniczym i te współczesne, inwestycyjne. W tym przypadku naprawdę Neil potrzeba wielkich pieniędzy, by bawić się w całe kolekcje i to nawet tematyczne. Dodatkowo srebro jest niezbędne w przemyśle, a to kolejna z zalet inwestycji.